wtorek, 15 stycznia 2013

Alarm w UE odnośnie szczepień. Novartis złapany na gorącym uczynku.

W Belgii upubliczniono niedawno drogą przecieku tajne dokumenty z Belgijskiej Agencji Medycznej dotyczące bezpieczeństwa dwóch popularnych szczepionek, Prevnar (Pneumo-13) oraz Infanrix hexa.  Dokumenty te pokazują, że w ciągu 2 lat po szczepionce Prevnar  zmarło  22 niemowląt, a po Infanrix hexa zmarło 36 niemowląt.  Dotąd informacje te były ukrywane przed rodzicami i społeczeństwem, co stanowi złamanie belgijskiego prawa.  Najprawdopodobniej prawdziwe liczby zgonów po tych szczepieniach są znacznie większe, ponieważ zgłaszanych jest zaledwie kilka % wszystkich przypadków powikłań poszczepiennych (http://www.ageofautism.com/2012/12/prevenar-13-pneumococcal-vaccine-damned-in-belgian-media-reports.html). Europejska Agencja Leków potwierdziła też bezpośredni związek czasowy podania  szczepionki  Infanrix-hexa z powikłaniami neurologicznymi, takimi jak konwulsje, hipotonia czy zapalenie mózgu.
Dokumenty te ujawniły też nieskuteczność oraz dużą liczbę poważnych powikłań po  tych szczepieniach,  które wielokrotnie przekraczają liczby powikłań (i zgonów) w UE po naturalnych chorobach przeciw którym szczepi się dzieci.  Wyszły na jaw oszustwa, celowe „błędy” oraz manipulacje danymi, które towarzyszyły badaniom na tymi szczepionkami oraz procesowi ich zatwierdzania (co jest zresztą normą).  Warto pamiętać, że badania te były przeprowadzane także w Polsce. Firmowe dane użyte do zatwierdzania tych szczepionek ukrywały liczby zgonów i powikłań poszczepiennych, oraz fałszowały dowody skuteczności tych szczepień.
W USA w bazie VAERS zarejestrowano 1394 zgony po szczepieniach przeciw pneumokokom, z czego ponad połowę (752 zgony) u niemowląt poniżej 6 miesiąca życia  (to tylko ok. 5% wszystkich takich przypadków).
Po szczepieniach przeciw pneumokokom w VAERS zarejestrowano też prawie 62 000 powikłań.
Belgijska obywatelska grupa „Initiative Citoyenne”  bije na alarm, nawołuje do  złamania kodu milczenia wokół zagrożeń dla życia i zdrowia dzieci ze strony szczepień oraz do walki  ze skorumpowanym systemem okaleczania i zabijania szczepionkami niemowląt, których ofiary w skali światowej liczone są w milionach.
Amerykańscy badacze poddali analizie zgłoszenia powikłań poszczepiennych do VAERS i wykazali, że liczby poważnych powikłań oraz hospitalizacji  dzieci są wprost proporcjonalne do liczby podanych na raz szczepionek (pamiętajmy, że szczepionka heksawaletna zawiera 6 różnych szczepionek w jednym zastrzyku, a szczepionka DTP – 3 w jednym) oraz odwrotnie proporcjonalne do wieku szczepionego dziecka (im młodsze niemowlę, tym częstsze poważne powikłania i zgony), (http://het.sagepub.com/content/31/10/1012.long).   Rodzice nie powinni  wierzyć firmowej propagandzie, że szczepionka 6-walentna jest mniej groźna od 6 osobnych szczepionek zawierających te same składniki.  Jest ona tak samo groźna. Jeśli chce się szczepić dzieci, to na pewno bezpieczniej jest rozdzielać szczepienia w czasie i ograniczać się do minimum.  Obowiązkiem każdego rodzica powinno być gruntowne zapoznanie się z możliwymi   powikłaniami poszczepiennymi, a obowiązkiem szczepiącego lekarza dostarczenie rodzicom pełnych informacji na ten temat oraz uzyskanie ich pisemnej zgody na szczepienie dziecka. W krajach zachodnich lekarze płacą kary za nieinformowanie pacjentów o zagrożeniach ze strony szczepień.  W Polsce, zgodnie z polskim prawem, powinno być tak samo, a wiadomo, że nie jest.
Inna ciekawa informacja ukazała się ostatnio w „Science” (z 14 grudnia).  Instytut  Statystyki i Oceny Zdrowia  przy Uniwersytecie Medycznym Waszyngtonu (sponsorowany w dużej części przez Fundację  Billa i Melindy Gates)  upublicznił swoje analizy, z których wynika, że noworodkowe zapalenie mózgu (encephalitis)  jest jednym z 10 najpoważniejszych problemów zdrowotnych w USA i na świecie, prowadzącym do trwałego kalectwa.   Zapalenie mózgu jest dość częstym powikłaniem po szczepieniach Hep B (Wzw B) podawanych noworodkom oraz po innych szczepieniach, podawanych nieco starszym niemowlętom.  Autyzm jest chroniczną postacią takiego zapalenia mózgu.  Tak więc sponsorowana przez Billa Gatesa placówka naukowa pośrednio wykazała, że agresywnie promowane przez niego szczepienia nierzadko prowadzą do trwałego kalectwa dzieci.
Prof. dr hab. M.D. Majewska

źródło: Monitor Polski

niedziela, 26 sierpnia 2012

Od listopada wyższy zasiłek rodzinny i nowe progi dochodowe




Zasiłek rodzinny będzie przysługiwał rodzinie, w której jest dziecko z niepełnosprawnością w stopniu co najmniej umiarkowanym, jeśli łączny dochód rodziny w przeliczeniu na jedną osobę nie przekroczy 623 zł – takie zmiany planuje od 1 listopada br. MPiPS w swoim nowym projekcie rozporządzenia.

Zgodnie z projektem z 10 lipca br., miałyby wzrosnąć progi dochodowe uprawniające do świadczeń rodzinnych. Obecnie próg dla zasiłku rodzinnego dla rodziny z dzieckiem niepełnosprawnym wynosi 583 zł. Wzrośnie więc o 40 zł.Nie zmienią się zaś wysokości innych świadczeń rodzinnych, takich jak: becikowe, zasiłek pielęgnacyjny, dodatek dla rodzin wielodzietnych, czy dodatków „szkolnych”. Ich wzrost MPiPS planuje na 2014 r. Wtedy także planowane jest kolejne podniesienie progów dochodowych dla otrzymania zasiłku rodzinnego. Docelowo dla rodziny z niepełnosprawnym dzieckiem ma on zostać podniesiony do 664 zł.

Od 1 listopada br. ma wzrosnąć także kwota zasiłku rodzinnego. Będzie on wynosił:  - 77 zł na dziecko w wieku do 5. roku życia (aktualnie – 68 zł);  - 106 zł na dziecko w wieku powyżej 5. roku życia do ukończenia 18. roku życia;  - 115 zł na dziecko w wieku powyżej 18. roku życia do ukończenia 24. roku życia (aktualnie – 98 zł).

Zgodnie z szacunkami resortu pracy, wydatki na świadczenia rodzinne wzrosną w 2012 r. o ok. 143 mln zł, a w 2013 r. – o blisko 846 mln zł.Projekt rozporządzenia

żródło: http://www.niepelnosprawni.pl/
Autor: Beata Rędziak,

czwartek, 9 sierpnia 2012

Terapia behawioralna - Warszawa

 "SOS AUTYZM"  Sozoniuk Andrzej

andrzej.terapeuta@gmail.com
tel-600368088
proszę o info sms-em gdybym nie odbierał telefonu.

Terapia behawioralna w środowisku domowym dziecka, wspomaganie dziecka (przedszkole, szkoła) na terenie Warszawy i okolic.

Wygaszanie zachowań trudnych u dzieci (agresja, autoagresja) 

Działania związane z przygotowaniem i realizacją indywidualnego programu wczesnego wspomagania rozwoju dziecka :
n      Poznanie sytuacji rodzinnej dziecka na podstawie informacji uzyskanych od rodziców dziecka
n      Określenie kierunku działań w zakresie wczesnego wspomagania i wsparcia rodziny dziecka
n      Opracowanie indywidualnego programu wczesnego wspomagania do realizacji           z dzieckiem i jego rodziną
n      Ustalenie terminu zajęć
n      Przygotowanie materiałów i pomocy dydaktycznych
n      Ustalenie sposobu dokumentowania prowadzonych działań

Założenia indywidualnego programu:

CELE OGÓLNE:
n      nauka nawiązywania kontaktów w sposób odpowiedni do potrzeb i możliwości dziecka;
n kształtowanie sposobu komunikowania się z otoczeniem na poziomie odpowiadającym indywidualnym możliwościom dziecka;
n      usprawnianie ruchowe i psychoruchowe w zakresie dużej i małej motoryki, wyrabianie orientacji w schemacie własnego ciała i orientacji przestrzennej
n      wdrażanie do osiągania optymalnego poziomu samodzielności w podstawowych sferach życia;
n      rozwijanie zainteresowań otoczeniem, wielozmysłowe poznawanie tego otoczenia, naukę rozumienia zachodzących w nim zjawisk;
n      kształtowanie umiejętności współżycia w grupie;
n      naukę celowego działania dostosowanego do wieku, możliwości i zainteresowań dziecka
n      systematyczna współpraca z rodzicami dziecka

piątek, 11 maja 2012

Jak rozwijać komunikację - SZKOLENIE PECS "Polecam to naprawdę działa"



OFERTA SPECJALNA

Na wszystkie szkolenia organizowane przez Pyramid Polska drugi rodzic wstęp wolny.

Aby uzyskać więcej informacji, zadzwoń (95) 71 411 09, napisz marek@pecs.com lub odwiedź naszą stronę www.pecs.com


Jak rozwijać komunikację funkcjonalną i mowę u dzieci? 
Mówi...ale czy się komunikuje?
Co najpierw? 
Redukowanie zachowań trudnych czy rozwijanie komunikacji funkcjonalnej?
Jak skutecznie rozwijać każdą nową umiejętnosć u dzieci autystycznych?


"Tu nie chodzi tylko o obrazki, tu chodzi o całą filozofię uczenia"
                            uczestnik Szkolenia Podstawowego PECS







wtorek, 1 maja 2012

Lekarstwo na autyzm ???

Naukowcy z Amerykańskiego Narodowego Instytutu Zdrowia Psychicznego i specjaliści z firmy farmaceutycznej „Pfizer” przetestowali na myszach preparat, pomagający łagodzić niektóre objawy autyzmu – takie jak problemy z komunikacją i tzw. zachowania powtarzalne.
Według słów jednej z autorek badań, Jill Silverman, po wstrzyknięciu preparatu o nazwie GRN-529, u myszy ustąpiły dwa symptomatyczne zachowania – nieustanne mycie się i skakanie. Oprócz tego gryzonie, które wcześniej stroniły od otoczenia, zaczęły wykazywać zainteresowanie innymi myszami.
Artykuł o badaniach, przeprowadzonych na myszach przy użyciu preparatu GRN-529, został opublikowany w czasopiśmie „Science Translational Medicine”.

wtorek, 17 kwietnia 2012

Integracja w polskiej szkole to mit. Szwankuje cały system - (artykuł z serwisu Gazeta Prawna.pl) P O L E C A M

Choć szkoły mają obowiązek udzielić dziecku ze specjalnymi potrzebami wszelkiej pomocy, rodzice muszą ją wyprosić. Winne są nie tylko one – szwankuje cały system edukacyjny.

Rodzice żalą się, że ich dzieci często przymusza się do nauki indywidualnej, czyli w domu. Byle tylko wypchnąć je z systemu.

Casting na dzieci

Teoretycznie szkoła rejonowa ma obowiązek przyjąć każdego ucznia – niezależnie, czy ma orzeczenie z poradni, czy nie. Co jednak zrobi rodzic, który po szczerej rozmowie z dyrekcją usłyszy, że nie otrzyma żadnego wsparcia i powinien znaleźć dostosowaną do jego potrzeb placówkę? Będzie szukał, bo chce dla dziecka jak najlepiej. A reakcje są różne: – Kiedy położyliśmy teczki z dokumentacją medyczną naszego syna w pobliskiej szkole, teoretycznie z oddziałami integracyjnymi, pani w sekretariacie wybuchnęła śmiechem i oddała nam papiery. Syna nie przyjęli – mówi Wojciech. W innej szkole pani dyrektor wyjaśniła mu, że nie mają odpowiedniej kadry, klasy są przepełnione i nie będzie to dobre miejsce dla dziecka, nawet z pogranicza autyzmu. Skarga w gminie niczego nie przyniosła. W efekcie Wojciech dowozi syna do szkoły w innym powiecie, zabiera mu to dwie godziny dziennie.
Miał szczęście, bo znalazł dobrą szkołę. A to nie jest proste. Ponieważ placówka przygotowana na przyjmowanie dzieci z orzeczeniami to towar deficytowy, sama określa reguły, ograniczając rodzicom możliwość wyboru. Niektóre urządzają tzw. castingi. Wybierają takich uczniów z niepełnosprawnością, którzy sprawiają jak najmniej kłopotów, a szkoła i gmina mają dzięki temu dowód, że realizują program.
Dramatyczną sytuację potwierdzają dane Systemu Informacji Oświatowej: wynika z nich, że blisko 160 tys. uczniów o specjalnych potrzebach edukacyjnych uczy się w szkołach specjalnych (do tych trafia 55 proc. uczniów, także tych, którzy by sobie poradzili w szkołach ogólnodostępnych) albo szkołach z klasami integracyjnymi. W dwu trzecich szkół nie ma ani jednego dziecka z orzeczeniem – tak przynajmniej wynika z ostatnich zestawień z 2010 r.

Brak współpracy z MEN

Nauczyciele często nie ukrywają, że ich zdaniem integracja to mit. Pytają, jak pracować z dzieckiem z nadpobudliwością albo agresją w klasie, tak by nie zaniedbać reszty uczniów. Przecież wystarczy jeden niegrzeczny, żeby uniemożliwić prowadzenie lekcji. Mają rację, jeżeli nie przejdzie się specjalistycznych szkoleń, szanse na odpowiednie poprowadzenie klasy z dzieckiem, które wymaga dodatkowej opieki, są niewielkie. Jednak dobra wola plus zdobyte umiejętności oraz współpraca z rodzicami mogą to umożliwić. Przekonał się o tym Wojciech, który choć musi wieźć syna do szkoły godzinę, nie żałuje, bo trafił na wspaniałą placówkę. Tutaj nauczyciele i dyrekcja rozmawiają z rodzicami, jego syn ma logopedę, terapię sensoryczną, a nawet dzięki programom unijnym ma specjalne zajęcia poświęcone poprawie umiejętności pisania. Ojciec martwi się jednak przyszłością – w szkole jest gimnazjum, ale liceum już nie.
Dane pokazują, że liczba dzieci z orzeczeniami w szkołach ponadgimnazjalnych jest znikoma. Poza oczywistymi barierami intelektualnymi wynika to m.in. z wypalenia rodziców zmęczonych walką o prawa edukacyjne dla swoich dzieci prowadzoną już od przedszkola. – Poza tym nie ma instytucji, która by ich
wsparła. Do której mogliby się zwrócić w przypadku kłopotów ze szkołą – mówi Kubicki. Teoretycznie taką rolę odgrywa kuratorium, które sprawuje nadzór nad pracą szkół. Ale jak wynika z raportu Agnieszki Dudzińskiej, która w zeszłym roku była rzecznikiem uczniów niepełnosprawnych, najwięcej problemów na szczeblu lokalnym przysporzyły jej w pracy kuratoria oświaty. Jak pisze, w teorii powołane do sprawowania nadzoru pedagogicznego, w praktyce instytucje te w wyjaśnianiu sprawy poprzestają z reguły na skontaktowaniu się ze szkołą, kontroli prawidłowości dokumentacji oraz na relacjach dyrektora i pedagoga szkolnego. Niezwykle rzadko wizytatorzy zadają sobie trud wysłuchania rodziców. I trudno się spodziewać, że coś się zmieni, jeżeli przykład idzie z góry. Dudzińska w raporcie wskazuje, że największy opór materii spotkał ich ze strony Ministerstwa Edukacji Narodowej: „MEN dawało nam do zrozumienia, że zna sygnalizowane przez nas problemy i wie, iż ich źródłem jest sposób naliczania, a zwłaszcza sposób wydatkowania części oświatowej subwencji ogólnej, nie wykazało jednak nigdy woli systemowego rozwiązania tych znanych sobie problemów”.

Milionowe straty

MEN wydaje ponad 3 mld zł na wsparcie dzieci ze specjalnymi potrzebami. To całkiem dużo. Dlaczego więc w większości szkół argument jest niezmiennie ten sam: nie mamy pieniędzy? Kłopotem jest fatalny sposób podziału subwencji. Bo MEN, owszem, przeznacza na ucznia w zależności od stopnia niepełnosprawności nawet do 44 tys. zł rocznie (na zwyczajnego ucznia idzie 4717 zł).
Problem w tym, że pieniądze trafiają do gminy, a nie do szkoły. Ta wrzuca je do jednego worka, z którego idą środki na pensje dla nauczycieli czy pokrycie kosztów remontu szkół. A ponieważ gminy mają mało pieniędzy, te zaoszczędzone na niepełnosprawnych uczniach często są ratunkiem dla podreperowania budżetu oświatowego. I nie zawsze są przeznaczane na logopedę czy dodatkowego nauczyciela na lekcji.
W efekcie jest tak, jak pisze jedna z matek na forum portalu „ABCD edukacji włączającej” – Orzeczenie z poradni psychologiczno-pedagogicznej dostaliśmy jakieś 2 lata temu. Na orzeczeniu o wczesnym wspomaganiu rozwoju mam pięknie napisane, że należy się mojemu dziecku rehabilitacja ruchowa, pedagog, psycholog, logopeda. I co? I nic – zwierza się. Dodaje, że w jej gminie nawet nie ma poradni. – Na moją prośbę o zatrudnienie takiej osoby, która może przychodzić też do nas do domu, jeśli nie mają lokalu, pani zbyła mnie. Nie ma kasy – pisze na forum matka. I prosi: – Dziewczyny, pomóżcie. Nie chcę im kolejny raz odpuścić. Płacę za terapie młodego kupę kasy. Nic nigdy nie dostaliśmy państwowo, chociaż wszystkie papiery mamy. Piszę podanie do gminy zajmującej się szkolnictwem i do wójta. Na jakie paragrafy mogę się powołać? Czy oni muszą, czy tylko mogą zapewnić mojemu dziecku wczesne wspomaganie rozwoju? – pyta. Prawo jest po stronie matki. To jednak nie wystarcza. Kobieta przygotowuje się do walki. A to dopiero początek, bo dziecko jest jeszcze w przedszkolu
Jednak wojny podjazdowe ze szkołą i nauczycielami są niekorzystne nie tylko dla dzieci i ich opiekunów, lecz także dla państwa. W ramach projektu Wszystko Jasne Stowarzyszenie Nie-Grzeczne Dzieci zapytało rodziców, ilu z nich zrezygnowało z pracy, bo zmusił ich do tego system edukacyjny. W tym roku uzyskali kilkanaście odpowiedzi twierdzących. Takich sygnałów było jednak dużo więcej. Szkoła – tak jak to było w przypadku Antka – wprost żąda obecności opiekuna. – Albo wzywa go tak często z prośbą, by zabrać dziecko, że praca staje się niemożliwa – mówi Magdalena Zawadzka. Niektóre placówki zmuszają do nauczania indywidualnego – to oznacza, że dziecko jest cały czas w domu, co zupełnie wyklucza aktywność zawodową jednego z opiekunów, najczęściej matki. Jak wynika z wyliczeń dokonanych w ramach projektu, suma, jaką państwo dokłada do rodziny, w której matka do ukończenia 60 lat zwalnia się z pracy i nabywa uprawnienia do świadczenia pielęgnacyjnego wynoszącego 520 zł, to 1 054 903 zł. – MEN daje pieniądze, które wspierają wadliwy system. W efekcie państwo dodatkowo do niego dopłaca – mówi Kubicki.

źródło: http://serwisy.gazetaprawna.pl/

Agresja u dzieci jak interpretować.

Zachowania nazywane agresywnymi – m.in. bicie, gryzienie, wywoływanie konfliktów, wyśmiewanie, przezywanie, obmawianie siebie nawzajem, któr...